Rolnicza walka trwa


Po całej Polsce rozlała się fala protestów. Rolnicy sprzeciwiają się zmianie ustawy o ochronie zwierząt.

Po raz kolejny rolnicy z całej Polski zamanifestowali swój sprzeciw wobec nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Akcja protestacyjna, zorganizowana przez zawiązany w tym celu Ogólnopolski Komitet Strajkowy, odbyła się 21 października br. Podczas protestu tylko w Wielkopolsce doszło do ponad 30 akcji – od przechodzenia przez przejścia dla pieszych, zwalniania ruchu przejazdami traktorów, aż do blokowania odcinków dróg krajowych i centrów miast powiatowych.

Dało to parlamentarzystom i rządowi ponowny sygnał do zastanowienia się nad planowanymi zmianami, które przez środowisko rolnicze są jednoznacznie odbierane negatywnie. - Czas, by każdy z posłów i senatorów jeszcze raz indywidualnie i poważnie zastanowił się nad rolniczymi postulatami i nie działał na szkodę wsi i rolników, którzy są równoprawnymi obywatelami naszego kraju i chcą by ich głos został wysłuchany - czytamy w komunikacie Wielkopolskiej Izby Rolniczej.

Zdaniem Wielkopolskiej Izby Rolniczej najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron, których dotyczą zapisy zmienianej ustawy, byłoby wstrzymanie prac nad jej nowelizacją do czasu zakończenia walki z epidemią Covid-19 i przeprowadzenie rzetelnych konsultacji społecznych. W obecnej sytuacji siły państwa i środki finansowe powinny być skierowane na ratowanie zdrowia ludzi i umożliwienie im utrzymania źródeł przychodu, a nie na procedowanie nieprzygotowanej ustawy z mglistymi zapowiedziami rekompensat za rezygnację z produkcji.

Konieczny byłby również czas na przeprowadzenie specjalistycznych badań nad wpływem proponowanych zapisów ustawy na gospodarkę kraju. Nie da się tego zrobić w przeciągu jednego dnia czy miesiąca. Rozmowy z ekspertami pokazują tylko, jak niewiele wiemy na ten temat, a wielu parlamentarzystów podkreśla, że mimo tego są zmuszani do podjęcia decyzji.

Dlatego Wielkopolska Izba Rolnicza opublikowała w sprawie zmienianej ustawy swoje stanowisko:

Utrzymanie zakazu uboju rytualnego bydła, przy jednoczesnym dopuszczeniu takiej możliwości dla drobiu – ta poprawka jest kompletnie nielogiczna i dyskryminująca rolników prowadzących chów bydła mięsnego. Czym różni się ubój drobiu od uboju bydła pod względem zadawanego cierpienia, na co powołują się przeciwnicy tego rozwiązania? Czy dostrzega się fakt, że w przypadku takiego zakazu, bydło będzie narażone na większe cierpienie, ze względu na konieczność transportu do ubojni poza granice naszego kraju, gdzie ostatecznie i tak zwierzęta te zostaną ubite w ten sam sposób, przed którym miały być chronione? Niejasne wydają się też okoliczności wprowadzenie tej poprawki. Czy wynikają one z lobbingu koncernów drobiarskich oraz banków ich kredytujących? Czy ten lobbing okazał się skuteczniejszy od protestów środowiska rolniczego? Należy pamiętać, że utrzymanie zakazu uboju rytualnego bydła w największym stopniu uderza w gospodarstwa rodzinne, a przecież ich dobro jest cały czas stawiane jako priorytet rządu. Wprowadzenie zakazu uboju rytualnego przyczyni się do zwiększenia grona osób bezrobotnych. Polska jako kraj, bezpowrotnie straci rynki zbytu i spore wpływy do budżetu, a niektóre kraje Europy są już gotowe na wejście na ten rynek.

Wydłużenie vacatio legis dla zakazu uboju rytualnego bydła do 5 lat – propozycja ta to mały krok w kierunku szukania kompromisu. Jednak w naszej ocenie, jeśli całkowita rezygnacja z zakazu uboju religijnego okaże się niemożliwa, to powinien być wprowadzony 10-letni okres przejściowy. Taki czas pozwoli rolnikom na wejście na rynek wołowiny premium w Europie oraz zbudowanie popytu na wołowinę na rynku polskim. To również będzie odpowiedni okres czasu dla rolników na ewentualną zmianę profilu produkcji. Dodatkowe obawy budzą niejasne zasady rekompensat dla rolników za rezygnację z produkcji oraz brak jednoznacznego wskazania źródła ich finansowania – skąd zostaną pozyskane środki przy tak napiętym budżecie i tak dużym deficycie? Czy nie wpłynie to na ograniczenie realizacji innych programów pomocowych dla rolnictwa? Kto je będzie przyznawał i w jakiej procedurze? Czy rekompensata będzie obejmowała tylko straty, czy także będzie się odnosić do utraconych korzyści?

Hodowla zwierząt futerkowych na dotychczasowych zasadach do 31.07.2023 – naszym zdaniem jest to zbyt krótki okres na ewentualne przebranżowienie i dostosowanie się do rynku. Ponadto likwidacja ferm zwierząt futerkowych spowoduje ogromne problemy z utylizacją resztek poubojowych, które dotychczas zjadały i naturalnie utylizowały zwierzęta futerkowe. Polska nie ma spalarni, które mają możliwości zutylizowania tak ogromnych ilości odpadów poubojowych. Oczekujemy wydłużenia tego okresu do 5 lat.

Utworzenie Państwowej Inspekcji Ochrony Zwierząt – w naszej ocenie należy zrezygnować z tworzenia Państwowej Inspekcji Ochrony Zwierząt, a planowane dla niej kompetencje i środki finansowe przekazać do inspektoratów weterynarii. Będzie to tańsze i bardziej profesjonalne rozwiązanie niż tworzenie nowej inspekcji (inspektoraty mają już swoje siedziby, zaplecze, znajomość terenu, itp.).

Zakaz utrzymywania dużych zwierząt hodowlanych na uwięzi – obowiązek ten zmniejszy znacznie bezpieczeństwo pracy przy obsłudze zwierząt i może być przyczyną wielu dramatycznych wypadków w rolnictwie. Poza tym w wielu mniejszych gospodarstwach nie ma alternatywy dla tego sposobu utrzymania zwierząt. Konieczne jest dostosowanie przepisów i wypracowanie takich rozwiązań, które oprócz dbałości o dobrostan zwierząt zabezpieczałyby również zdrowie i życie ludzi, którzy je obsługują. Do tego czasu możliwość utrzymywania takich zwierząt na uwięzi powinna zostać utrzymana.

Wprowadzenie w życie zmian przewidzianych w procedowanej ustawie będzie prowadziło w perspektywie kilku lat do wygaszenia produkcji, czy nawet upadku wielu tysięcy gospodarstw rolniczych. Upadek krajowego rolnictwa doprowadzi w efekcie do wzrostu cen żywności – można przewidywać, że w pierwszych 5 latach do 30%, a później nawet do 50%. Czeka nas drożyzna, a do tego możemy zostać wkrótce importerami gorszej jakościowo żywności. W efekcie wszyscy stracimy na nowelizacji tej ustawy – producenci i konsumenci.

Jak podaje w swoim obwieszczeniu Prezes GUS, przeciętny dochód rozporządzalny* na 1 osobę w 2019 roku wynosił w Polsce 1.819 zł. Wydatki na żywność i napoje bezalkoholowe wyniosły w 2019 roku 25,1%, co daje kwotę 456,57 zł. Przy wzroście wydatków o 30% da to kwotę 593,54 zł, czyli 136,97 zł miesięcznie na osobę więcej. To może być efekt dla konsumentów wynikający ze zmian rynku rolnego, po wprowadzeniu zapisów omawianej ustawy.

Źródło: www. wir.org.pl

Adres

Szewce, ul. Mylna 12
64-320 Buk

Kontakt

tel. +48 61 894 72 22
e-mail: sekretariat@agrotranshandel.pl

Polub nas

Strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies.

Realizacja: TenseAPP!