Stabilizacja niezbyt stabilna


Czy wypracowane przez Zespół ds. Stabilizacji Rynku Trzody Chlewnej działania wyjdą polskim rolnikom na dobre? Krajowy Związek Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej jest pełen obaw.

Krajowy Związek Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej prezentuje uwagi do zaproponowanych przez Zespół ds. Stabilizacji Rynku Trzody Chlewnej kierunków działań jakie powinny zostać podjęte w celu poprawy sytuacji na rynku trzody chlewnej.

- Propozycje działań Zespołu ds. Stabilizacji Rynku Trzody Chlewnej w celu poprawy sytuacji na rynku trzody chlewnej zmierzają w zupełnie inną stronę niż dzieje się to w innych krajach unijnych, z którymi musimy konkurować na wspólnym rynku. Pomijają one potrzeby zarówno producentów wielkotowarowych trzody chlewnej jak i dużej części sektora przetwórczego odpowiedzialnego za skup, przetwórstwo oraz eksport wieprzowiny za granicę. W Polsce od wielu dekad istnieją obok siebie dwa sektory produkcji trzody chlewnej: drobnotowarowy i wielkotowarowy. Dlatego strategia rozwoju branży powinna obejmować zarówno sektor drobnych gospodarstw rodzinnych jak i produkcję wielkotowarową. Propozycje działań Zespołu podejmują próbę naprawienia sektora drobnotowarowego poprzez nieskuteczne na dłuższą metę lub niemożliwe do wprowadzenia na jednolitym rynku rozwiązania protekcjonistyczne – mówi Aleksander Dargiewicz, dyrektor zarządzający KZP–PTCH.

Zakłady mięsne od dawna zabiegają o produkcję dużych, wyrównanych partii tuczników o powtarzalnych cechach, które mogą służyć do produkcji tych samych wyrobów. Nie znajduje to jednak odzwierciedlenia w proponowanych działaniach wypracowanych przez Zespół. W zamian jako główny nurt rozwojowy, proponuje się rozwój sektora drobnotowarowego, który z wykorzystaniem lokalnego małego przetwórstwa miałby konkurować z efektywną wielkotowarową produkcją z krajów unijnych.

Pominięcie w strategii rozwoju gospodarstw wielkotowarowych będzie skłaniało krajowych przetwórców do sięgania w jeszcze większym stopniu po surowiec zagraniczny. - Na przestrzeni ostatnich kilku dekad, z kraju z nadwyżką eksportu wieprzowiny, staliśmy się krajem importującym prawie 1 milion ton w formie mięsa i żywca wieprzowego, co w przeliczeniu na tuczniki oznacza import ok. 11 milionów sztuk. Przyjmijmy, że średnia wielkość fermy w krajach, z których ten import został zrealizowany to 400 loch i produkcja około 10 000 tuczników rocznie. Oznacza to, że nasz kraj zakupił całość produkcji z ponad 1000 takich ferm w Unii, a polscy konsumenci finansują pracę ponad 20 000 pracowników w samych fermach i otoczeniu technicznym tych ferm. Dlaczego te fermy i te miejsca pracy nie mogły powstać w naszym kraju, dla dobra polskiego rolnictwa oraz w trosce o polskiego konsumenta? - pyta Dargiewicz.

Rozdrobniona struktura polskiej produkcji prosiąt nie pozwala na zasiedlanie z jednego źródła tuczarni utrzymujących 1000-2000 sztuk. To takie tuczarnie, z wysokim poziomem bioasekuracji, stały się standardem w krajach unijnych. Aby konkurować w produkcji prosiąt z Duńczykami niezbędna jest duża skala produkcji.

Obecnie dostępne są dwa programy wsparcia: 900 tys. zł. na inwestycje w produkcję prosiąt, i 500 tys. zł. na inwestycje w rozwój tuczu. Pierwszy z nich, po uwzględnieniu wkładu własnego, pozwala na budowę chlewni dla loch o obsadzie 150 stanowisk. Drugi, wystarcza na budowę tuczarni o obsadzie 1000 miejsc tuczowych. Dysproporcja pomiędzy wielkością obecnie budowanych ferm loch i tuczarni sprawia, że często niezbędny staje się import prosiąt. Fermy na 150 loch produkują około 80 warchlaków tygodniowo. Aby zasilić tuczarnię na 1000 stanowisk, potrzeba warchlaków z 12 – 13 takich ferm. Ze względów zoohigienicznych nikt nie zaryzykuje zasiedlenia tuczarni z wielu źródeł. Brak na rynku krajowym dużych partii warchlaków o wysokim statusie zdrowotnym, pochodzących z jednego źródła powoduje, że rolnicy decydują się na ich import.

Problem rozwiązałaby budowa ferm produkujących prosięta o obsadzie 750 loch i więcej. Niestety takich ferm w kraju powstaje niewiele. Fermy wielkotowarowe nastawione na produkcję prosiąt zostały wyłączone z programu wsparcia PROW, którym ustalono górną granicę wielkości ekonomicznej gospodarstw kwalifikujących się do skorzystania z dofinansowania na 250 tys. euro. Ponadto od 2006 roku ustawowo związano produkcję wieprzowiny w dużych gospodarstwach z nakazem zagospodarowania 70 proc. wytwarzanej gnojowicy na gruntach własnych. Uniemożliwia to inwestowanie i podejmowanie działań konkurencyjnych w stosunku do producentów prosiąt z Danii.

Zdaniem KZP-PTCh strategia podejmowanych działań powinna uwzględniać rozwiązania rynkowe i zmiany strukturalne, które w długim okresie czasu pozwoliłyby lepiej konkurować krajowym producentom trzody chlewnej na jednolitym rynku unijnym. Zamiast rozwiązań naprawczych i zmian strukturalnych zaproponowano rozwiązania polegające na dyskryminacji podmiotów i produktów zagranicznych, które nie są możliwe do realizacji w ramach jednolitego rynku unijnego:

• Dopłaty do produkcji loszek WBP i PBZ oraz ich krzyżówek pochodzących wyłącznie z polskiego sektora hodowlanego

Dopłaty do produkcji drobnotowarowej przy zakupie loszek wymagają akceptacji Komisji Europejskiej. Ze względu na dotowanie tylko loszek pochodzących z polskiego sektora hodowlanego Polska może narazić się na zarzut nieuzasadnionej pomocy państwowej oraz nierównego traktowania podmiotów na wspólnym rynku unijnym. Dyskryminacja producentów ze względu na przynależność państwową na jednolitym rynku jest zabroniona.

• Likwidacja stawki VAT na sprzedaż/zakup loszek hodowlanych WBP, PBZ oraz WBPxPBZ

Polityka podatkowa jest w rękach państwa członkowskiego, jednakże obowiązuje zasada równego traktowania produktów. Jeżeli VAT zostanie zniesiony na zakup loszek to będzie on obowiązywał wszystkie loszki niezależnie od ich pochodzenia. Wybiórcze zwalnianie z VAT produktów krajowych może być problematyczne na jednolitym rynku unijnym. Podobnie zwolnienie z VAT zakupu wyłącznie prosiąt i warchlaków krajowych może nie być zgodne z prawem unijnym.

• Opodatkowanie tuczu nakładczego

W Polsce klasyczny tucz nakładczy, w którym rolnik nie zostaje właścicielem zwierząt, jest zjawiskiem sporadycznym. Najczęściej na czas tuczu rolnik staje się właścicielem zwierząt, a zarówno płatności za dostarczone prosięta, paszę, usługi jak i rozliczenie za odbiór wytuczonych zwierząt jest dokonywane po zakończeniu cyklu produkcyjnego. Wprowadzenie opodatkowania tuczu nakładczego będzie wiec nieskuteczne.

• Wprowadzanie ustawowego obowiązku sprzedaży co najmniej 30 proc. mięsa i przetworów mięsnych pochodzenia polskiego przez hipermarkety

Działania te należy poprzedzić analizą jaki jest obecny udział sprzedaży polskiej wieprzowiny w sieciach. Należy sprawdzić, czy nałożenie na sieci dodatkowego obowiązku 30 proc. sprzedaży polskiej wieprzowiny nie narusza prawa unijnego.

• Wprowadzenie intensywnych kontroli wyrobów importowanych

Wprowadzenie intensywnych kontroli wyrobów importowanych narazi polski eksport na retorsje ze strony innych krajów unijnych.

• Wprowadzenie cen minimalnych na skup żywca wieprzowego

Wprowadzenie cen minimalnych prowadzi w dłuższej perspektywie do dużych kryzysów i dlatego nie jest praktykowane w gospodarce wolnorynkowej. Gwarantowane ceny minimalne zachęcają producentów do zwiększania produkcji, która w końcu nie znajduje nabywcy. Krajowi przetwórcy nie mogąc pozyskać tuczników lokalnie po cenach rynkowych, będą zmuszeni do zaopatrywania się w tańszy surowiec za granicą.


Źródło: www.kzp-ptch.pl

Adres

Szewce, ul. Mylna 12
64-320 Buk

Kontakt

tel. +48 61 894 72 22
e-mail: sekretariat@agrotranshandel.pl

Polub nas

Strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies.

Realizacja: TenseAPP!